Wyprawa Finmarkslopet 2012  pierwszy etap – pokonanie Bałtyku

W dniu 2.03.2012 z Olsztyna wyruszyła polska wyprawa na 1000-kilometrową trasę wyścigu Finnmarkslopet. Wyprawę przed Urzędem miasta w Olsztynie żegnało wielu dziennikarzy. Odbyła się ostatnia konferencja prasowa, a Prezydent Olsztyna wręczył Biegnącemu Wilkowi specjalny amulet „na szczęście”.

Następnym etapem jest pokonanie Bałtyku. 18-godzinna podróż promem Scandynawia, należącym do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej jest odpoczynkiem dla członków wyprawy. Prom jest też bardzo przyjazny dla zwierząt. Podróżują w swoich klatkach (dzięki czemu nie mają stresu), a co kilka godzin można je wyprowadzić na zewnątrz. Nie bez powodu to właśnie Polska Żegluga Bałtycka-Polferries jest partnerem wyprawy.  Pozostaje tylko pokonanie trudności- jak przekonać pieski, które na co dzień mieszkają na dużych wybiegach na wsi do załatwienia się w specjalnie do tego przeznaczonej „piaskownicy” o niezbyt dużej powierzchni… wszak jesteśmy na statku.

Podróż ekipy promem to także niezwykłe wydarzenie dla podróżujących , podczas rejsu odbyło się spotkanie autorskie z uczestnikami wyprawy i psami.

Teraz czeka nas dalsza podróż na północ. Najpierw Sztokholm i obowiązkowa (choć chwilowa) wizyta na niezwykle klimatycznej starówce, a później już tylko 2000 kilometrów dalej na północ.

Wpis na podstawie infromacji otrzymanych z trasy od Dariusz Morsztyn, Biegnący Wilk

Fotorelacja z Andory, z mistrzostw świata w skialpinizmie

Może nie wszyscy wiedzieliście ale weekend spędziłam w Andorze (to to maleństwo między Francją a Hiszpanią) – pojechałam w Pireneje jako niańka/kierowca/tłumacz i fotograf z polską kadra juniorów w skialpinizmie. Wyjazd był ekspresowy – dowiedziałam się  że jadę we wtorek, w piątek lot do Barcelony, jazda 4h samochodem, 36godzin na miejscu i powrót błyskawiczny, żeby zdążyć na samolot J W Barcy było +23 stopnie, w Andorze +16 a w górach minus, snieg jak beton ale slonce mocne. Góry jak na zdjęciach – trzeba tam wrócić na skitury albo treking, bo okolice cudowne, góry surowe ale przyjazne no i ten kataloński (hiszpański) luz. I prawdziwa Strefa bezcłowa, z której nie miałam czasu skorzystać….

Więcej jak zwykle na monikastrojny.com … :)

PIRENA ADVANCE – po 3 etapach

Uroczyste otwarcie wyścigu odbyło się w niedzielę, w hiszpańskim kurorcie Candanchú. Pierwszy etap był przede wszystkim dla publiczności –odcinek 6 km poprowadzony na trzykilometrowej pętli (2 koła). Mimo, że relatywnie krótki, nie był łatwy, ze względu na wysoką temperaturę rozgrywany był właściwie „po wodzie”. Czytaj dalej PIRENA ADVANCE – po 3 etapach