Biegnący Wilk – chwila wytchnienia

Wreszcie chwila wytchnienia dla Biegnącego Wilka i ekipy. Regulaminowy postój na checkpoincie w Neiden. W końcu po zasłużonej drzemce w Lavvo (coś w rodzaju tipi tylko trochę innej konstrukcji budowana przez Saamów) mamy możliwość dłuższej rozmowy z Wilkiem. Według niego najtrudniejszym dotychczas etapem był odcinek ze Skoganvarre do Levajoka. Jak wspominaliśmy we wcześniejszych relacjach prowadził on przez las i muldy w głębokim śniegu, które są wyjątkowo trudne do pokonania dla zaprzęgu. Maszer wspomniał też o tym, że w czasie tego właśnie szlaku popełnił kilka błędów, za które teraz ponosi konsekwencje. Niespotykane jak na tę porę roku w Norwegii Północnej temperatury w dzień powyżej 0 tylko zwiększają trudność trasy. Wilk nie spodziewał się takiej pogody. Był on przygotowany bardziej na 30stopniowy mróz. Są to trudne warunki i dla maszera i dla psów. Wystąpiły przez to braki w sprzęcie i wyposażeniu. Wszystkie stroje są przemoczone, a psy z racji dużej wilgotności są wychłodzone i osłabione. Była to jedna z przyczyn wykluczenia Aglus z zaprzęgu. Do tego daje się we znaki zmęczenie fizyczne, którego nie ma kiedy nadrobić oraz lekko nadwyrężone łapy jego młodych psów. Gromada Wilka jest złożona z 2 i 3 letnich zwierząt. Są to, jak na takie wyzwanie bardzo młode psiaki. Jednak jak wspomniał Darek radzą sobie świetnie, zwłaszcza liderki – Liina i Asajuk, z których jest najbardziej zadowolony. Stwierdził, że mógłby spokojnie zasnąć podczas jazdy (co zdarzyło się na jednym z odcinków), a „dziewczyny” i tak poradziłyby sobie świetnie kierując się węchem i intuicją. Na razie wszystko przebiega zgodnie z planem jaki założył sobie Wilk. Psy odpoczywają taką samą ilość czasu jaką biegną. Jak mówi nie chce popełnić kolejnych błędów przez, które musiałby wykluczyć kolejne psy z zaprzęgu. Tak więc gromada nie poddaje się i dzielnie brnie przed siebie zaliczając kolejne etapy trasy. Po dojechaniu do Neiden i obowiązkowym 16 godzinnym postoju zaprzęg rusza dalej, jednak znów w osłabionym składzie. Tym razem z załogi odpadł Ivik – jeden z nielicznych samców w składzie prawie całkowicie damskim. O jego wykluczeniu zdecydował sam Darek mimo, że nie było takiego zalecenia weterynaryjnego. Uznał on, że pies nie daje sobie rady, być może przez trudności w z aklimatyzacją. Biegnący Wilk miał też obawy co do dwóch pozostałych psów, na których barkach spoczywa jedna z najważniejszych ról. Tzw. wheeldog’i – Paneraq i Paktok są odpowiedzialne za siłę zaprzęgu. To na ich barkach spoczywa większość sił pociągowych. Jednak póki co oba są sprawne i nic im nie dolega ale od prawie 40 godzin nie mają apetytu i słabo przyjmują pożywienie, co jest w tych warunkach niepokojące. To jeden z wątków, które poruszyliśmy w czasie rozmowy z Wilkiem.

Dodaj komentarz