Biegnący Wilk – Burza śnieżna

Relacji ciąg dalszy:

Przyszedł czas na dalszą drogę, niestety pogoda znowu się pogorszyła. W czasie gdy prowadziliśmy rozmowę rozpętała się burza śnieżna. Tyle śniegu padającego przez 2 godziny (około 20cm) jeszcze nie widzieliśmy. Widoczność spada czasami do 2m. Z lekkim opóźnieniem ale zaprzęg wyrusza.

Wilk wystartował o 13.14 z Neiden aby pokonać kolejny etap trasy. Przed nimi zmagania z burzą śnieżna podczas, której nie trudno o zgubienie właściwej drogi. Ekipa również wyrusza za nimi biorąc ze sobą przemoczone koce, które trzeba gdzieś wysuszyć. Podczas wyjazdu z campingu, na podjeździe, ciężki samochód zaczął się zsuwać. Trzeba było szybko podłożyć kliny aby zablokować koła i założyć łańcuchy żeby pokonać górę. Za oknami samochodu cały czas padał śnieg i wiał silny wiatr. Etap z Neiden do Kirkeness jest jednym z najkrótszych w wyścigu, zapowiadał się prosto i łagodnie, jednak przerodził się w istny koszmar. Można go przyrównać tylko do wydarzeń Biegnącego Wilka z 2008 roku kiedy to przez właśnie burzę śnieżną musiał ukończyć wyścig.

Warunki panujące w górach i na płaskowyżu zdominowały dwa czynniki. Bardzo ostry wiatr i burza śnieżna, która dosłownie przykrywała szlak 5min po przejechaniu zaprzęgu Szlak jest to ok. 1,5-2m ubitego śniegu ścieżki, z której jeśli się zjedzie wpada się w bardzo głęboki śnieg, z którego ciężko wyjść. Aby pokonać tej trudności trasę potrzeba świetnie wyszkolonych psów, które węchem potrafią odnaleźć drogę. Potrafią to robić tylko psy, które na stałe żyją i trenują w takich warunkach. Na szlaku zdarzało się setki razy tracić właściwą drogę. Za każdym razem trzeba było korygować psy. Wiatr był tak silny, że praktycznie trzeba było zakrywać całą twarz gdyż śnieg o nią uderzający można było przyrównać do wbijania tysięcy szpilek.

Biegnący Wilk kilka razy zastanawiał się nad przerwaniem etapu i podjęcia próby rozstawienia obozu przetrwania aby przeczekać w tych warunkach do rana. Przez takie właśnie sytuacje organizatorzy żądają posiadania specjalnych ekstremalnych śpiworów i „worków przetrwania” zabezpieczających przed wiatrem. Warunki panujące na tym etapie ukazują jak ekstremalnie trudnym jest Finnmarkslopet. Trzeba pamiętać, że jest to najbardziej wysunięty na północ wyścig świata. O tym jakie panowały warunki na szlaku wypowiadali się najbardziej doświadczeni maszerzy a sam Robert Sorlie zgubił szlak. Na szczęście zaprzęgowi Wilka, w prawdzie z dużym opóźnieniem, udało się dotrzeć do checkpointu w Kirkenes o .

Trasa bardzo zmęczyła zaprzęg i maszera. Trzeba zmienić dalsze plany, postój w Kirkenes musi być dłuższy. Nie ma możliwości kontynuowania wyścigu nocą. Trzeba przeczekać do rana. Są jednak w dzisiejszej wyprawie niezwykłe pozytywy. Po pierwsze sam fakt, że etap udało się przebyć, w dodatku z bardzo młodym, niedoświadczonym zaprzęgiem. Po drugie trasa warta była pokonania dla znalezienia się we śnie. Maszer był w stanie zobaczyć kadr z filmu „Ostatni traper”- stado tysięcy reniferów przebiegające przez trasę. Jakie będą dalsze losy Wilka w wyścigu okaże się rano po analizie kondycji psów.

Dodaj komentarz